Cisza >> poniedziałek, 2 stycznia 2012 22:24:55
Cisza...
Serce wyrywa się z piersi, bije jak oszalałe, wystukując przyspieszony, dobrze znany rytm.
Cisza...
Wdziera się w uszy, szepce, potem mówi półsłówkami, aż w końcu krzyczy rozrywając wszystko dookoła.
Cisza...
Groteskowa, ironiczna.
Ludzka.
You think you know....
komentarze [0]
Mija czas, mija czas, czas nie goni nas... >> sobota, 7 czerwca 2008 20:10:01
Dziwi mnie fakt, że mój blog nie został skasowany...oj i to bardzo, szczególnie, że ostatnia notka była ponad rok temu. Nie wiem co mnie wzięło na napisanie nowej. Albo raczej wiem - nuda. A w moim życiu wiele się zmieniło. Już nie jestem studentką polonistyki (oświadczam wszem i wobec, że kierunek jest dla prawdziwych ludzi z powołaniem do tego). Jestem obecnie na studium, kierunek: rachunkowość, zaocznie. Nawet udało mi się zacząć pracę. Jestem dumną pracowniczką pewnego kina już od dobrych 8 miesięcy i powoli zaczynam szukać innej pracy, gdyż dłuższe przebywanie z klientami może zaszkodzić. Nadal nie mam prawa jazdy, ani też wymarzonego laptopa, ale wszystko przede mną. Czytając moje notki sprzed roku, zastanawiam się czy bardzo się zmieniłam. Nadal singiel, ale póki co nie przeszkadza mi to. Mam więcej znajomych - to pewne, do tego jestem o rok bogatsza w doświadczenia, rok starsza. Z tego wszystkiego, aż mi się włosy pokręciły:D W gruncie rzeczy tak bardzo się nie zmieniłam. Czy to źle?? Nie wiem. Póki co nikt mi nic na ten temat nie powiedział, więc źle chyba nie jest. Ja sama ostatnio nawet mam nadzieję, że wszystko zaczyna się powoli układać. Jest lepiej. Aż żyć się chce. Pomimo kilku potknięć, kilku niewypowiedzianych słów i tych kilku wypowiedzianych za szybko i bez potrzeby. Pomimo kilku łez...jets dobrze. Zaczynam postrzegać świat nieco inaczej. Wierzę, że tylko ja kieruję moim zyciem i innym nic do tego. Wiem, też że warto żyć, nie należy żałować niczego w życiu i iść w zaparte, na przód i nie koniecznie utartymi już szlakami...bo można się potknąć, a wstać czasami jest naprawdę trudno. Zastanawiam się czy usunąć bloga. Nikt tu nie zagląda. Ja sama nawet. Może ta fascynacja minęła, a może po prostu człowiek z wiekiem uważa, że to jest nie dla niego...
You think you know....
komentarze [0]
Święta, święta i po świętach.... >> wtorek, 10 kwietnia 2007 11:42:41
Mogę się założyć, że przybyło mi parę kilo...może nie dużo ale jednak. Najedzona jak świnia, uśmiechnięta od ucha do ucha...pomimo wielkiego kataru i bólu gardła. A taką miałam ochotę iśc na jakąś imprezkę...No nic. Mam sporo zaległości o które muszę się w końcu zabrać:
1. Wysłać list do Madzi (wysyłam już dwa tygodnie)
2. Zacząć uczyć się na łacinę (za tydzień kolokwium)
3. Zacząć uczyć się na Staropolską ( za 2 tygodnie kolokwium, no i egzamin na koniec roku)
4. Zrobić porządek w mojej szafce i zacząć pisać coś w kalendarzyku, który tak pieczołowicie przerabiałam
5. Zacząć zbierać na mój wymarzony laptop ( ta... prędzej mi kaktus wyrośnie na czole)
No... to chyba na razie tyle. A myślałam, że tego dużo jest. Chociaż, należy patrzeć na jakość, nie na ilość. Ech...jak ktoś jeszcze spróbuje mi wcisnąć kit, że studiowanie jest fajne, łatwe i przyjemne oraz ogranicza się do ciągłych imprez i wkuwania tylko na ważniejsze egzaminy, to mu osobiście wszystkie paznokcie zerwę. Oby przeżyć. Jeszcze dwa miechy, a potem...potem wakacje i błogie lenistwo. No i tatuś da na prawo jazdy...chyba, że pojadę z przyjaciółkami do Danii do roboty. Pożyjemy - zobaczymy.
You think you know....
komentarze [1]
I'm Back!!!! >> sobota, 24 marca 2007 22:20:00
Z dymu wyszła skrzydlata postać z ognistym mieczem w dłoni. Nie zważała na pentagram, bez obawy przekroczyła linię mającą odgradzać światy. Pomieszczenie wypełniła jasność. Nie blask, przed którym należy mrużyć oczy, ale jasność, ciepła i dobra. W tym świetle nawet twarz przbysza, pełna starych blizn i z tatuażem w kształcie płomienia wokół lewego oka, wydawała się dobrotliwa. Jego uśmiech przestał wyglądać cynicznie, a trzy pary osmolonych skrzydeł zaczynały lśnić. I tylko głos, głęboki i sykliwy, odbierał resztki nadziei.
- Witam, panowie - powiedziała postać, nie kryjąc złośliwości. - Dziś porozmawiamy o potępieniu.
***
- Co tu się stało? - zapytał Loki, stojąc w progu piwnicy. Siedzący na przewróconej ambonce Gabriel nawet na niego nie spojrzał. Wzruszył tylko ramionami.
- Michał dał się ponieść emocjom.
Loki zszedł powoli po śliskich od krwi stopniach i podniósł dłoń leżącą w kałuży wosku. Przytaknął z uznaniem.
- I on to wszystko sam? Z emocji? Nie ma co, wrażliwy typ...
Jakub Ćwiek, Kłamca
No i oto jak zaczynam moją pierwszą od bardzo dawna notkę. Koleżanka miała na wykładach książkę i przeczytałam pierwsze stronice, po czym postanowiłam ją zakupić. To jest jeda z moich ulubinych scen. Książka jest świetna, pełna chumoru, a cynizm głównego bohatera powala:D A o czym to dzieło? Ano o pewnym nordyckim bogu kłamstw zwanym Loki, który to jest na posyłkach Aniołów.
No, ale przejdźmy do rzeczy. Żyję i mam się nawet nie źle. Jak widać, zmieniłam szablon. W końcu wiosna idzie, ptaszki śpiewają, itp...A ja w pełni zarzucona stertą książek, które wcale nie są takie ciekawe, jak ta o której pisałam wyżej. Cierpiało ciało, co chciało. Swoje własne uczucia, jak na razie schowałam do pudełka i zamknęłam na klucz. Trzeba jakość przejść przez ten cholerny pierwszy rok. Może nawet zdam (jakież to optymistyczne), a jak nie... to się trudno mówi. W życiu uczuciowym wciąż pustka, a towarzysko też kuleję. Nie mam na nic czasu, nic mi się nie chce i jestem totalnie wypalona. Na nogach trzyma mnie jedynie nadzieja, która gdzieś tam się tli. W głośnikach od paru dni leci ta sama piosenka, czyli "Dust in the wind". Wniosek? Mogło by być lepiej, tylko, że za cholerę nie jest. I jak tutaj egzystować...Ech, obiecuję, że będę częściej pisała, nawet gdy to będą same bzdury!! Kończę na dziś... Pies wzywa na spacer;P
You think you know....
komentarze [2]
Mija czas, mija czas, czas nie goni nas:D >> czwartek, 14 grudnia 2006 22:54:40
Hehe:D No cóż. Krzta zdrowego rozsądku podpowiada mi, aby napisać nową notkę (a może strach przed skasowaniem bloga?)W moim jakże porywającym życiu, nie zmeiniło się za wiele. Jestem studentką, chodzę na wykłady, czytam, czytam, czytam (coś dużo tego czytania, nie?). No, to tak po skrócie:D Mam kilka bardzo fajnych koleżanek, z którymi się trzymam, chodzę na imprezy (oprócz jednej - ciągle piorącej;P). Czy używam z życia? Hmmm...raczej jak na studentkę mam mało czasu (dziwne, co?) Ale taka prawda. Może w przyszłości bdzie lepiej. Mam przynajmniej taką nadzieję.
A...zmieniłam szablon, na mroczniejszy. Poprzedni mnie w oczy raził. Nie znaczy to, że koudelka ma iście depresyjny humor, a każdy wierzowiec to potencjał do skończenia marnego żywota. O nie!! Stwierdziłam, że gorzej, raczej być nie może. Lepiej? A i owszem:D Trzymam się (jakoś) Jeszcze nie mam myśli sadomasochistycznych, ani ochoty podciąć komuś gardło (zrzucić ze schodów, owszem - to do pani, prze pani Wich) Ale mój plan jeszcze potrzebuje dopracowania. No:D To wszystko na razie. Może później pzyjdzie mi do łba coś bardziej twórczego:D Buźka Babe;P
You think you know....
komentarze [4]
:d >> piątek, 3 listopada 2006 12:43:09
Notka przeciwwykasowniczowa:P
You think you know....
komentarze [1]
Jesień.... >> niedziela, 3 września 2006 15:16:37
Świat przygotowuje się na przyjęcie pani jesień. Jest dość ponuro i pada deszcz. strugami spada po moim oknie, rozbijając się o parapet. Jutro niby dzień rozpoczęcia szkoły, a ja dopiero teraz sobie pożądnie uświadomiłam, że przede mną jeszcze miesiąc:d. Postanowiłam zatrzymać trochę lata. Styl w Windowsie, mam iście promienny, pomarańczowy, a na tapecie piękną, karaibską palmę. Smutne myśli staram się schować w buty...czy mi się udaje?? Póki co, tak. Jak długo? Bóg raczy wiedzieć. Jest dobrze (przynajmniej tak sobie wmawiam) Będzie lepiej (marzenia ściętej głowy)....Trzeba iść dalej, bo życie wzywa:D
You think you know....
komentarze [3]
No Title >> sobota, 19 sierpnia 2006 23:17:34
Znalazłam własną tożsamość. Póki co jest mała i ledwie widoczna, zamknięta w skorupie dziewiętnastolatki...ale jest. I to jest najważniejsze. Ostatnio dużo myślałam. I doszłam do wniosku, że za dużo myślę. Staram się być lepszą, ale kiedy zaczynam myśleć dochodzę do wniosku, że wcale mi to nie wychodzi... Człowiek żyje na tym świecie. Jest anonimową marną podróbką Boga ale...jest. A skoro jest, no to po coś....Nic nie dzieje się bez przyczyny, prawda? Więc powiedzmy, że pomimo kłód jakie życie wrzuca mi pod nogim ja uporczywie staram się dojśc do celu i spełnić swoje marzenia, ambicje, plany na przyszłośc. Tak chcę tego. Z całego serca. A na dodatek chcę być dla innych miła i uczynna. Gardzę fałszem i obłudą, tylko, że dlaczego tak wielu ludzi jest takich? Milion pytań, a żadno bez odpowiedzi. A dlaczego mi się nie udało?, Dlaczego ja nie mogę być taka jak ona albo on? Co ja takiego zrobiłam?...Dość takich pytań. Skończyło się użalanie nad sobą i nad problemami. Czas stawić czoła przeciwnością. Bo tak trzeba. Bo inaczej...życie nie będzie miało sensu
You think you know....
komentarze [2]
Poszukiwany-poszukiwana >> piątek, 4 sierpnia 2006 20:45:54
Poszukiwana:
Własna tożsamość przeplatana nutką samozaparcia i krztą samozadowolenia
Wygląd:
Ulotna, bezwonna i bezpostaciowa...od czasu do czasu przybiera bliżej określone kształty, czyli mnie.
Cel:
Odnalezienie siebie, celu w życiu, a także chwil godnych pamięci.
Znalazca proszony jest o delikatne traktowanie, szeroki uśmiech i o ciepło bijące z serca. Dużo czułości i cierpliwości. Autorka tego bloga bedzie ogromnie wdzięczna do końca swojej beznamietnej egzystencji.
You think you know....
komentarze [3]
Bo życie jest wspaniałe...jeżeli się czuje, że się żyje... >> niedziela, 2 lipica 2006 12:02:58
Ktoś napisał mi abym napisała coś no więc uwaga:
COŚ
A tak wogóle to tym cosiem:D jest moje życie, po to mniej więcej założyłam tego bloga...tylko, że co człowiek może pisać jeżeli idzie tym samym utartym szlakiem?? No właśnie....nie nawidzę monotonii...staram sie aby było kolorowiej...ale czy samo staranie wystarczy? Widocznie nie? Póki co moja egzystencja przenika między domem a działką, od czasu do czasu przestrzelona jakimś wypadem do przyjaciół lub na dyskotekę...pracy, jak nie znalazłam tak nie mam...
Aczkolwiek ostatnio moje życie nabrało tępa, zmieniło swój kierunek i jest teraz nieco bardziej barwniejsze:D Opiekuję się takim małym cudem natury,,,znaczy się kotkiem:D Jest taki mały i bezbronny, że człowiek aż boi się go wziąść na ręce aby przypadkiem nie skrzwydzić. Teraz śpi sobie w najlepsze w swojej klatce(tymczasowo). Jest to kotek z podwórka..Kilka razy zaatakował go pies, a on jest taki mały i słaby bo najprawdopodobniej ostatni był z miotu...No i że jest trochę chory, to przeciw wszystkim przeciwnościom jakie stawiał mi los(czyt. Ojciec) Jest w naszym domu no i chodzę z nim do lekarza i go kuruję:D Po kuracji będę szukała dla niego nowego domu:D może ktoś się zgłosi...Jestem z Łodzi i chętnie go oddam w dobre ręce:D No i nawet mama już go nazwała: MALWINKA...Trochę śmiesznie ale słodko..no to lecę dalej rozkoszować się urokami życia:D
You think you know....
komentarze [6]
A gdy serce twe przytłoczy... >> poniedziałek, 29 maja 2006 21:29:40
No tak, jak widać zmieniłam szablon...co prawda mało osób tutaj zagląda, ale i tak dziękuje tym nielicznym. Co u mnie?? Klasyczna pustka, którą cholernie trudno zapełnić, ale po za tym jest...No właśnie, jak jest. Bo nie jest dobrze. Okazało się że nie jade do rodziny, do tego straaasznie mi się w domu nudzi, ale jakoś to przeżyję:D Robię sobie szablony. Od czasu do czasu muzyki posłucham. Tera leci Coma "Sto tysięcy jednakowych miast" i chyba w tej chwili wiele bym dała, aby tak jak w refrenie, nauczyć się umierać w sobie i nauczyć się ukrywać każdy strach...Może byłoby mi lżej...ech ja i moje myśli. Wczoraj chciałam zupełnie inny szablon, taki ze śmiercią ale stwierdziłam, że jeszcze ludzie mnie posądzą o myśli samobójcze ale nie o to chodzi...w sumie to powinno mnie to gówno obchodzić co myślą inni. Jestem taka, jaka jestem i nikomu nic do tego...Jest dobrze...będzie lepiej. Wierze w to głęboko, bo wiara czyni cuda:D
You think you know....
komentarze [5]
Wakacje:D >> sobota, 27 maja 2006 21:47:29
No i mam wakacje:d skończyłam z tak "ukochanym" liceum no i po maturce:d Co tam mogę powiedzieć?? Hmm...Chyba zdałam, jak najbardziej oczywiście bije się o Historię ale sądzę ża zdałam:D z ustnych poszło dobrze:d Angielski rozszerzony 75% a Polski 85% Teraz mam wolnę i całkowicie oddaje się lenistwu oraz czytam "Boską komedię". Nie wiem co pisać bo w moim życiu mie wyarzyło sie nic ciekawego:D No może oprócz tego, że dwa dni temu przebiłam sobie brew:P Jestem z siebie dumna bo nie sądziłam, że się zdecyduję:D Ale zrobiłam to i jestem szczęśliwa:DD
You think you know....
komentarze [1]
Wiosna... >> wtorek, 4 kwietnia 2006 14:42:57
"A słónce opowiada mi, nacieplejsze w jego życiu dni...'
Taaa...Wiem że dawno nie pisałam, ale w sumie u mnie się nic ciekawego nie dzieje, no może poza faktem dokonanym, że już nie pamiętam jak zielone drzewa wyglądają...A co to jest "zieleń"? no i za 14 dnia szkolnych, które przemijają nieubłaganie, zaczyna się ten jakże upragniony czas jakim jest matura!!!!!!!!!!!!!! Normalnie się cieszę...a moje prace leżą i aż ze śmiechu kwiczą...Nie mam nic. Zero, nada, nul...ech nazwijcie to jak chcecie. Po prostu "One Big Black Hole" Tak na marginesie fajna nazwa...założe zespół "Big Black Hole"...kto się pisze..Dla tych z dziurą zamiast mózgu... Muzyka: zwariowany pustkoroll, pierwsza piosenka: oczywiście "Black Hole"...Tylko jeszcze słowa trza napisać.
No nic...jak mówiłam albo raczej pisałam nic ciekawego się nie dzieje i dziać się chyba nie będzie. Ot co...Zwykła szara rutyna przeplatana nutką nudnego, pustego życia....Nie piszę więcej, bo nie mam o czym, a o skarpetkach "dziadzia juzia" pisać nie będe...Pozdro!!
You think you know....
komentarze [6]
Simple... >> sobota, 11 marca 2006 23:21:58
Tak krótko, tak prosto..Po prostu...
"Dzieli nas rzeka niewypowiedzianych marzeń i dzieli nas rzeka zwyczajnych spraw. I nikt z nas nie wie co się jutro może zdarzyć i nikt z nas nie wie co się jutro może stać.
Może przyjdzie noc, może przyjdzie dzień. Może przyjdzie czas kiedy spotkamy się. Może, o Boże może. Gdy wyciagnę rękę- przyjacielski gest, na przystanku w autobusie nie zabijesz mnie- nie poleje się krew"
Coma "Tolerancja"
You think you know....
komentarze [6]
>> sobota, 25 lutego 2006 20:24:17
Czy zastanawialiście się kiedyś...A może inaczej. Idziecie sobie ulicą. mijają was ludzie, zwykli szarzy ludzie, a wy czujecie, że gdybyście tak bardzo czegoś pragnęli, chcielibyście coś zmienić to jest to możliwe. Bo ja coraz bardziej sie przekonuje, że ze mną jest coraz gorzej...I nie chodzi mi tutaj, że wpadne zaraz w jakąś nieokreśloną depresję, która spowoduje, że zamknę się w sobie, a zwykły szary świat zamieni swoją barwę w coś głebszego, a mianowicie-czerń. Nie o to tutaj chodzi. Nie mam ochoty wpadać w depresję ani w samoużalanie sie nad sobą. przynajmniej nie teraz. Po prostu stwierdzam, że chęć zmienienia czegokolwiek w moim życiu oraz wiara w to że mogę, odlatuje na małych białych skrzydełkach prosto w nieboskłon. A może ja po prostu trace wiarę. Nie...to nie to. Kocham życie, chcę żyć długo. jak większośc kobiet chcę mieć pracę, męża dzieci. Jestem niepoprawną optymistką. Pomimo dołów wierzę. Wierzę w ludzi, w świat. W każdej sytuajcii znajdzie się jakieś wyjście i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Tylko, że...no właśnie, nawet nie wiem jak to ująć. To jest strach...ja się po prostu boję...Boję się nieznanego. boję się, że kiedyś mój optymizm na nic się nie zda. Boję się że w najgorszej sytuacii zabraknie ludzi na których liczyłam, na rodzinę i przyjaciół. skąd mam mieć pewność, że ich będe miała lub mam. w końcu takich to ze swieczką szukać. Obawiam się że moje staranie na to aby coś zmienić, spełzną na niczym. Chciałabym aby marzenia jednak się spełniały bo ja mam takie które mogą się spełnić, są jak najbardziej realne a mimo to ich spełnienie graniczy z cudem. Cudem, który zdarza się ludziom dobrym, którzy na to w pełni zasłużyli. Nie jestem dobra i mam tego świadomość. Potrafie przeklinać jak szewc, potrafie wyprowadzić z równowagi, umiem się odgryźć, czasami kłamię. ostatnio to nawet często. Nie jestem ideałem, nikt z nas nie jest ale w głębi serca wiem, że istnieją ludzie o wiele bardziej bliżsi idealności niż ja kiedykolwiek będe. Oni zasługują na swój cud. zasługują na to ludzie biedni, opuszczeni przez los. zasługują na niego dzieci które głodują, są chore i w życiu nie zaznały szczęścia. Im jest on bardziej potrzebny niż mi, a jednak wciąż się łudzę na to, że jednak to mnie się ten cud przytrafi. Przyłapuje się na tak znienawidzonej przeze mnie próżności, samolóbstwie. A tak bardzo tego nie chcę. Ja nie jestem osobą która zasługuje na cud, więc po co się łudzić???
Notka pisana pod natchnieniem więc napewno nie jest składniowo poprawna, tak samo pewnie jest trochę zwariowana ale w głowie mam totalny mętlik. Może powinnam zrezygnować z tych marzeń. stanąć twardo na ziemi i iść wraz z tymi szarymi ludźmi. Zostać cholerną realistką. Iść do celu po trupach.Nie liczyć na innych, całe życie tylko na siebie. Nie szukać przyjaciół bo w tym zasranym świecie przyjaźń jest czymś nierealnym. Wbić się w trybik tej wielkiej machiny i pracować razem z nią na to aby moje dzieci miały chleb i jakiś ciuch...Proste prawda??.tylko że....JA TAK NIE POTRAFIĘ!!!!!!!!!!!!!
You think you know....
komentarze [6]